czwartek, 14 lipca 2016

Backpacking w Dominikanie, czyli jak za niewielkie pieniądze zwiedzić karaibski raj



Zacznijmy od tego, że Dominikana to nie jest kraj dla backpackersów. 

Naprawdę nie jest łatwo. Nie ma tam infrastruktury, hosteli, pól namiotowych, kempingów, punktów informacyjnych, a tani transport jest z pozoru trudno dostępny, podobnie jak tanie jedzenie. W dodatku wszystko jest bardzo drogie. Rajska wyspa Hispaniola, na której leży Dominikana, kojarzy się raczej z plażami, wodą i drogimi hotelami all inclusive, z których bogaci amerykańscy i niemieccy turyści wychylają się jedynie nad basen i nad wodę (podczas naszej dwutygodniowej podróży spotkaliśmy tam jedynie kilkoro podróżników z plecakami - wszyscy byli Polakami :)

Co zatem może w Dominikanie robić turysta z plecakiem? Gdzie spać? Co jeść? Jak żyć???

Otóż okazuje się, że może całkiem sporo i całkiem tanio, chociaż wymaga to trochę wysiłku i dobrej organizacji. Za 16 dni wakacji, z czego 14 dni na wyspie, a dwa w Niemczech zapłaciliśmy (po uwzględnieniu wszystkich kosztów,w tym przygotowań) w sumie 4 500 zł na osobę! I wcale nie spaliśmy w hamakach na plaży. A ta kwota mogła być niższa, gdyby odliczyć frycowe, które zawsze na początku płaci się z powodu niewiedzy.

Pojechaliśmy do Dominikany trochę last minute, kupując bilety 5 dni przed wyjazdem, nie mając prawie w ogóle czasu na przygotowanie się i poczytanie o atrakcjach. Dominikana nigdy nie byłą na liście naszych wymarzonych celów podróży, ale skoro przypadkiem znalazł się niezwykle tani lot i to w dodatku idealnie w okresie mojego urlopu, żal było nie skorzystać. :) No dobrze, przyznaję, w momencie zakupu biletów mój zaplanowany wcześniej urlop był o dwa dni za krótki, ale miałam głęboką nadzieję, że szef zrozumie siłę wyższą.

Szef zrozumiał. :) Jedynym wyzwaniem był zatem fakt, że nie mieliśmy żadnego planu na ten wyjazd.

Przez kilka wieczorów pozostałych od wyjazdu próbowaliśmy przeczesywać internet w poszukiwaniu inspiracji, ale praktycznych informacji dla podróżujących samodzielnie osób było jak na lekarstwo. Blogów podróżniczych zaledwie kilka, znikoma ilość informacji o lokalnym transporcie, życiu, noclegach, czy miejscach wartych odwiedzenia, które są dostępne za darmo lub w rozsądnej cenie. Na głębsze analizy nie było już czasu. Powszechnie dostępne oferty wycieczek po wyspie były skierowane do innej grupy docelowej - zamożnych turystów z hoteli all inclusive gotowych zapłacić $100 za 10-kilometrową wycieczkę na dziką plażę. Cóż było robić - trzeba było po prostu jechać i rozpoznać sytuację na miejscu. Kupiliśmy więc przewodnik do poczytania w samolocie, licząc na to, że może tak jak zawsze spontaniczne zwiedzanie przyniesie ciekawe przygody najwięcej frajdy.

Wyjeżdżając, nie wiedzieliśmy więc o tym kraju nic, wyobrażając sobie, że składa się z samych plaż, które choć na pewno przepiękne, są na dłuższą metę nudne. Oboje raczej nie jesteśmy wielbicielami leżenia i smażenia się, wolimy spacery, hiking, wycieczki rowerowe. Zastanawialiśmy się więc, co zrobimy ze sobą przez 2 tygodnie, gdy dookołą tylko piasek i woda.

Na szczęście nasze obawy dość szybko się rozwiały, a rajska karaibska rzeczywistość przerosła nasze najśmielsze oczekiwania. Chociaż nie od początku było różowo.

JAK WIĘC TANIO POJECHAĆ DO DOMINIKANY? Poniżej znajdziesz kilka porad:

Kiedy jechać?

Najlepiej w sezonie, zimą w porze suchej, czyli w terminie styczeń - kwiecień. Jest nieco drożej, ale za to prawdopodobieństwo opadów jest najmniejsze w ciągu roku. Poza tym cudownie jest oderwać się w ten sposób od polskiej zimy.

Ogólnie można jeździć do Dominikany przez cały rok, choć latem opady są znaczne Zawsze będzie ciepło, ilość opadów zależy od regionu i strefy klimatycznej.

Zachód wyspy jest suchy i pustynny (biedne Haiti), północ ma klimat tropikalny, czyli nawet w porze suchej niemal codziennie zdarza się krótka ulewa, wschód (Punta Cana) i południe mają klimat bardziej stabilny i niewielkie prawdopodobieństwo deszczu w sezonie, a w górach w środkowej części wyspy występują nieco niższe temperatury.

Czym lecieć?

Ostatnio mnogość tanich lotów do Dominikany robi wrażenie. Większość lotów odbywa się do Punta Cany lub Puerto Plata. Przoduje w tym TUI i jego loty czarterowe.  W tym roku w szczycie sezonu (luty-kwiecień) pojawiło się co najmniej kilka ofert lotów czarterowych TUI z Warszawy za 1500 zł w obie strony, z rejestrowanym bagażem. Później widziałam jeszcze kilka podobnych w okresie letnim. Śledź zatem regularnie portale i wyszukiwarki tanich lotów oraz aktualne ceny.

My polecieliśmy do Dominikany pod koniec stycznia z TUI Fly. Znakomitą ofertę znaleźliśmy przypadkiem w serwisie Fly4free i kupiliśmy bilety spontanicznie w ciągu 10 minut, sprawdzając jedynie, jakie są wymagane szczepienia. Lot kosztował jedynie 250 euro (ok. 1100 zł) i był z lotniska Kolonia/Bonn. Do Kolonii  dostaliśmy się z bezpośrednio Ryanairem z Modlina (100 zł w obie strony z bagażem podręcznym, nieco drożej 3-4 dni przed wylotem). Ponieważ lot do Kolonii był wieczorny, a lot do Punta Cany następnego dnia o 10:00, musieliśmy przenocować w mieście. Wybraliśmy do tego celu tani hotel bardzo blisko dworca kolejowego (Koeln Hauptbahnhof) i kolońskiej katedry - Europäischer Hof am Dom. Hotelik był co prawda dość głośny (hałas z ulicy) i staroświecki, ale za to czysty, ciepły i skierowany "frontem do klienta" (klucze dla przybywających nocą turystów czekają w sejfie przy wejściu). Przy okazji mogliśmy pooglądać z jego okien katedrę.

Lotnisko w Punta Canie
Po zsumowaniu kosztów biletów do Dominikany, biletów do Modlina, biletów do Kolonii (włączając koszt pociągu z lotniska) i opłaty za nocleg w Niemczech, koszt transportu w obie strony wyniósł na osobę ok. 1500 zł, czyli tyle co przelot czarterem bezpośrednio z Warszawy.

Plusy rozwiązania "niemieckiego" to lepsze warunki lotu - w cenę były wliczone posiłki w samolocie, a loty były o przyzwoitych godzinach.

Minusy - więcej zachodu z transportem i konieczność zabrania ciepłych ubrań, czego można uniknąć przemieszczając się taksówką czy samochodem z domu bezpośrednio na lotnisko w Polsce.

A tak na marginesie - loty Ryanairem do Kolonii są naprawdę bardzo tanie, a wszelkiej maści przeloty z Kolonii oraz całe wakacje z wylotem z Kolonii można kupić dużo korzystniej niż w Polsce. Warto przeglądać oferty :)

Co zobaczyć?

Poczytaj w internecie o regionach, miastach czy plażach, które warto zobaczyć. Zastanów się też, czy chcesz spędzić czas w Dominikanie intensywnie czy na odpoczynku i pod tym kątem dobierz czas i przebieg podróży.

Nam w wersji "zwiedzanie na luzie i bez pośpiechu" nie udało się oczywiście w ciągu dwóch tygodni zobaczyć całej wyspy, ale zwiedziliśmy kilka przepięknych miejsc, o których w szczegółach opowiem z kolejnych postach:

Punta Cana
Santo Domingo
Półwysep Samana: Las Terrenas, Las Galleras

Według mojej oceny na wyspie można spędzić przynajmniej miesiąc, ani przez moment się nie nudząc :) Nawet jeśli spędzasz czas bardzo aktywnie.

Co przeczytać przed wyjazdem?

Poszukaj informacji przede wszystkim na blogach podróżniczych. Przewodniki są pisane raczej pod kątem niemieckich i amerykańskich turystów all inclusive. Z naszych obserwacji i rozmów z napotkanymi osobami wynika, że najlepszy obecnie do celów packpackingu jest przewodnik Lonely Planet.

Osobiście polecam przed wyjazdem przeczytać książkę Mirosława Wlekłego "All Inclusive. Raj, w którym seks jest bogiem". Książka skupia się w dużej mierze na skandalach seksualnych związanych z katolickimi księżmi, ale świetnie opisuje też dominikańską burzliwą historię, kulturę i realia, które zastaniesz na miejscu. My przeczytaliśmy ją dopiero po powrocie. Z jednej strony dzięki temu czytało się ciekawiej, bo przekonawszy się wcześniej na własnej skórze jak wygląda życie na wyspie, traktowaliśmy książkę jako źródło odpowiedzi na wszystkie pytania, które zrodziły się w naszych głowach podczas pobytu. Opisy autora były dla nas wtedy realnymi obrazami. Z drugiej strony, przeczytanie książki wcześniej zaoszczędziłoby nam pewnie szoku kulturowego i kilku niespodzianek (chociaż pewnie i przygód, które teraz wspominamy z sentymentem i opowiadamy znajomym).

Jakie formalności załatwić przed wyjazdem?

Dominikana wymaga uiszczenia opłaty wjazdowej w wysokości $10 przy wjeździe. Można i warto załatwić tę sprawę jeszcze w Polsce przez internet. Dzięki temu unikniesz kolejek po wylądowaniu (pod warunkiem, że nie zapomnisz zabrać wydrukowanego potwierdzenia :)

Istnieje też opłata wyjazdowa ($20), ale jest uwzględniona w cenie większości lotów - upewnij się na wszelki wypadek w swoim biurze podróży lub linii lotniczej.

Ważna rzecz, o której oczywiście zawsze warto pamiętać, to ubezpieczenie turystyczne. My wykupiliśmy ubezpieczenie Travel Guard AIG. "Udało nam się" je też wypróbować w praktyce - sprawy poszły niemal gładko.

W czasie lotu wypełnia się deklarację celną (UWAGA - nie wolno wwozić jedzenia)

Co zabrać ze sobą?

Przede wszystkim dobry humor, dystans do świata, otwartość i sporo cierpliwości. 

A z rzeczy materialnych?

Możesz spakować się w plecak - bagaż podręczny, jeśli nie zabierasz zimowych ubrań. My z powodu przymusowego pobytu w zimowej Kolonii zabraliśmy jeden plecak podręczy (6 kg) i jeden większy (10 kg) jako bagaż rejestrowany.


Co zapakować do plecaka? Każdy backpackers wie.

Ale dla początkujących zrobię podstawową listę:

pieniądze
paszport
Kilka t-shirtów i shortów, lekką sukienkę, etc.
dla ochrony przed komarami długie spodnie/koszulę, np. lniane (opcjonalnie)
dla ochrony przed słońcem koszulęz długim rękawem, np. lnianą (opcjonalnie)
Krem z wysokim filtrem (na miejscu ciężko dostać i ceny są dużo wyższe niż w Polsce)
kilka sztuk bielizny
wygodne buty (sandały lub lekkie trekkingowe do kostki - moje w sumie ważą 300g),
plastikowe płaszcze przeciwdeszczowe lub kurtkę,
jedną ciepłą bluzę/sweter/kurtkę/polar - nie do chodzenia po ulicy (może czasem na wieczór), lecz do przebywania w pomieszczeniach - chłód w Dominikanie to oznaka luksusu i tubylcy BARDZO biorą to sobie do serca.
klapki pod prysznic/na plażę
lekki ręcznik z mikrofibry
ręcznik/kocyk - na plażę
latarkę  - często nie ma prądu
koniecznie nakrycie głowy
kostium kąpielowy
potwierdzenie ubezpieczenia
numery telefonów
bilety na samolot :)
sprzęt fotograficzny
telefon i ładowarkę
coś do czytania (opcjonalnie)
rozmówki hiszpańskie itp. (opcjonalnie)
przewodnik (opcjonalnie) - my zabraliśmy Kindle i na nim wszystko :)
na komary - Muggę DEET - najlepiej 50%
moskitierę
okulary/soczewki
okulary przeciwłoneczne
mały lekki hamak (opcjonalnie)
kosmetyki - pasta, szczoteczka, mokre husteczki i inne ulubione - w zależności od ograniczenia wagowego
LEKI - bardzo ważne! Szczególnie przeciwbólowe, przeciwbiegunkowe i MALARONE (ewentualnie inny lek na malarię - poproś lekarza medycyny podróży lub internistę)
mały lekki worek lub plecaczek do noszenia na co dzień - żeby nie taszczyć ze sobą dużego plecaka i nie musieć go ciągle przepakowywać (opcjonalnie)

I co kto lubi - grzałkę, herbatkę, etc.

Gdzie spać?

Kwestię poszukiwania tanich noclegów, z uwagi na sporą ilość informacji, którymi chciałabym się podzielić, opisuję w osobnym poście "Gdzie tanio przenocować w Dominikanie?"

Jak się poruszać?

To złożony i ważny temat, więc poświęcę mu osobny wpis pod tytułem "Czym jeździć po Dominikanie?"

Co jeść?

Dowiesz się tego z posta "Jedzenie w Dominikanie".

Czym płacić?

Gotówką. W większych miejscowościach są banki, w których można wypłacić gotówkę z bankomatu.

Waluta? Dolary amerykańskie lub dominikańskie peso. Dobrze zabrać ze sobą $ i kupić trochę peso na początek w Polsce. Później możesz dolary wymienić w banku na miejscu. UWAGA! Nie wymieniaj dolarów na peso na dominikańskim lotnisku. Kursy są naprawdę złodziejskie.

Dominikańczycy kochają $ i będą próbowali Cię skłonić do płacenia w tej walucie. Sprawdź więc dokładnie kurs USD/Peso, żeby móc szybko przeliczyć, co się bardziej opłaci. Z naszych doświadczeń wynika, że za hotele korzystniej było płacić w USD, a za całą resztę w peso.

W jakim języku się porozumiewać?

Po hiszpańsku. Dominikańczycy mówią po angielsku sporadycznie - w lepszych dzielnicach dużych miast lub w hotelach all inclusive). Naucz się przynajmniej podstaw hiszpańskiego. Dobre do tych celów są kursy Beaty Pawlikowskiej "Blondynka na językach - hiszpański latynoski "

Bez tego też przeżyjesz, ale będzie Ci o wiele, wiele trudniej. Dobrze przynajmniej nauczyć się liczb, żeby rozumieć, ile tubylcy płacą w sklepach - ceny dla turystów są oczywiście dużo wyższe i czasami trzeba się targować mając dobre argumenty.

Dominikańczycy mają specyficzny akcent (np. nie wymawiają "s"), więc nawet jeśli znasz hiszpański, będziesz musiał/a się przyzwyczaić do "Un, do, tre".  :)

Jak się odnaleźć w lokalnej kulturze?

To też materiał na osobny post. Dość powiedzieć, że przeżyliśmy solidny szok kulturowy. :) 

Na co uważać? 

Głównie na ludzi, czyli złodziei i naciągaczy wszelkich profesji, w tym policjantów (po więcej szczegółów w tym zakresie zapraszam do postu "Bezpieczeństwo w Dominikanie - fakty i mity")

Niebezpiecznych zwierząt jest w Dominikanie niewiele. Większość z nich nie stanowi też śmiertelnego zagrożenia, chociaż spotkania z nimi najlepiej uniknąć.

Podstawowym niebezpieczeństwem jest komar. Przenosi wiele chorób, w szczególności malarię, dengę i wirusa Zika. Dlatego chroń się przed ugryzieniami i miej ze sobą leki przeciw malarii! Nie trzeba jednak panikować i przy zachowaniu ostrożności można spokojnie cieszyć się wakacjami. Jeśli w jakimś regionie występuje malaria lub denga, władze od razu ostrzegają o tym w publicznych środkach przekazu. Nikt przecież nie chce, żeby turyści pouciekali z powodu epidemii.

Warto uważać na skorpiony, tarantule, skolopendry (straszne potwory!) czy żeglarza portugalskiego w morzu lub oceanie.

Jeśli chodzi o rośliny, to jak zawsze i wszędzie obchodź się z nimi ostrożnie.

Wodę pij tylko z butelki (zęby myliśmy w kranówce, było czuć chlor), jedz tylko warzywa i owoce, które się obiera. Jeśli masz wrażliwy żołądek, kupuj jedzenie wyłącznie gotowane, pieczone lub smażone. Zrezygnuj z surówek nawet w dobrze wyglądających restauracjach. Nie pij nic z lodem.

Nie kąp się w stojących słodkowodnych zbiornikach (ameba).

Na co się zaszczepić? 

Nie ma szczepień obowiązkowych. Ale na pewno warto być zaszczepionym przynajmniej na tężec oraz żółtaczkę typu A i B.

Co w razie kłopotów ze zdrowiem?

Jak zawsze w tropikach: każdy przypadek gorączki oznacza, że trzeba jak najszybciej dostać się do szpitala, a przynajmniej lekarza.

Miej ze sobą lek na malarię. Lekarze zalecają branie go profilaktycznie (choć nigdy w 100% nie uchroni przed chorobą). Część ludzi nie stosuje się do tego zalecenia i wozi go ze sobą, ze względu na ogromne obciążenie organizmu. Decyzja jest sprawą indywidualną. My zdecydowaliśmy się brać leki, co okupiliśmy znacznym osłabieniem, sennością, spadkiem odporności chorobami po powrocie, ale za to byliśmy o wiele spokojniejsi.

Lekiem, który obecnie ma najmniej skutków ubocznych i działa na rodzaj malarii występujący w Dominikanie jest Malarone. Niestety jest też najdroższy (ok. 200 zł za opakowanie na 10 dni - przy większych staraniach można kupić za 170 zł).

W każdym przypadku kłopotów ze zdrowiem dzwoń do ubezpieczyciela. W naszym przypadku ubezpieczycielowi trzeba było co prawda pomóc znaleźć lekarza (pracownicy infolinii szukali informacji na temat medycyny w kraju trzeciego świata w internecie, w którym oczywiście nic na ten temat nie znaleźli), ale za to otrzymaliśmy pomoc sprawnie i bezgotówkowo.

Dlaczego warto wybrać się w podróż na backpackersa a nie na wakacje All Inclusive?

Ponieważ tylko wtedy poczujesz choć trochę, jak wygląda prawdziwe życie na wyspie, zobaczysz miejsca spoza głównych stron przewodników i przeżyjesz przygody, o których będziesz długo pamiętał i opowiadał znajomym.

Odpoczniesz pod tym samym słońcem, za to w piękniejszych i m miejscach. A niej obleganych przez turystów do tego wydasz znacznie mniej. :)

sobota, 11 czerwca 2016

O czym pamiętać podróżując po USA i co nas może zdziwić, czyli porad ciąg dalszy

Na koniec mojej długiej opowieści o podróży na Zachód USA podzielę się kilkoma wskazówkami, które pomogły nam w trakcie podróży i, mam nadzieję, przydadzą się także Tobie. 

Jeśli interesuje Cię poradnik dotyczący samego przygotowania do podróży, zapraszam do przeczytania tego postu: Jak przygotować podróż do USA

PAKOWANIE
  1. Pamiętaj, że przy objazdówce niemal codziennie będziesz się rozpakowywać i pakować. Nie zabieraj więc zbyt dużej ilości rzeczy. 
TRANSPORT SAMOCHODOWY


  1. Przestrzegaj przepisów drogowych. 
  2. Jadąc samochodem, używaj tempomatu - po co męczyć prawą nogę :)
  3. Jeśli wcześniej nie jeździłeś/aś samochodem z automatyczną skrzynią biegów, potrenuj pół godziny na mniejszej uliczce, żeby nie zabić współpasażerów nagłym hamowaniem :)
  4. Pamiętaj o wyzerowaniu licznika mil na początku podróży
  5. Przy tankowaniu paliwa i próbie zapłaty polską kartą kredytową/debetową automat pyta o ZIP Code. Próba zapłaty i podania ZIP Codu skończy się blokadą karty. Dlatego trzeba się orientować, jaką mamy pojemność baku i zamawiać z góry określoną ilość paliwa płacąc w kasie. Dopiero potem tankujemy - automat albo sam odetnie nam dopływ paliwa po "dobiciu" do opłaconej ilości, albo odłączy nas wcześniej z powodu pełnego baku - wtedy wracamy do kasy i dostajemy zwrot różnicy. UWAGA! Ten punkt może być już nieaktualny, ponieważ w 2015 roku w USA wprowadzano zmiany w systemie kart kredytowych i debetowych. Nie orientuję się jednak, jak sytuacja wygląda po reformie :)

WYŻYWIENIE
  1. Staraj się ograniczać dania typu fast food i śniadania w postaci naleśników z syropem klonowym oraz płatków, które są serwowane w hotelach. A już na pewno odstaw słodzone napoje.  Nie chcesz przecież przytyć 5 kg w ciągu miesiąca. 
  2. My mieliśmy założenie, że przynajmniej jeden duży posiłek jemy w normalnej restauracji i staramy się, by był w miarę przyzwoity. 
  3. Śniadania i kolacje, w celu ograniczenia kosztów, kupowaliśmy w Walmarcie w postaci gotowych dań do mikrofalówki. Nie jest to może najzdrowsza forma odżywiania, ale za to tania (1-3$) i wygodna, ponieważ nie trzeba poszukiwać jedzenia w okolicy. Warto czytać skład i wybierać to, co ma najmniej chemii i cukru. Jeśli będziesz kupować gotowanego kurczaka w puszce (często z warzywami i przyprawami), ugotowany ryż do mikrofalówki i jakieś warzywa, twój żołądek powinien to nieźle znieść przez kilka tygodni. Uważam, że o wiele lepiej i pożywniej jest zjeść kurczaka z ryżem, fasolą i konserwantami, niż słodycze i pancake'i. 
  4. Jeśli nie przeszkadza Ci wyższa cena, możesz w sklepie sportowym (np. REI) lub podróżniczym kupić jedzenie liofilizowane. Jest bardzo zdrowe i pożywne. Najsmaczniejsza i wypróbowana przeze mnie jest polska marka Lyofood, ale niestety do Stanów nie można wwozić tego typu żywności. Tak więc musisz się zdać się na to, co zastaniesz w sklepie. 
  5. Zawsze woź ze sobą zapas jedzenia, nie tylko na śniadanie i kolację, ale na 2-3 dni - na wypadek gdybyś na przykład utknął gdzieś na pustyni. Dobre są do tego wyżej wspomniane dania liofilizowane 
  6. Jak transportować jedzenie? My kupiliśmy płaskie plastikowe pudło z wieczkiem, do którego upychaliśmy wszystkie nasze puszki i torebki. Zmieściło się jak szyte na miarę w pionie obok naszych dwóch walizek
  7. Do dań z mikrofalówki kup sobie papierowe talerze. Będzie Ci łatwo podgrzewać jedzenie. 
  8. Zaopatrz się w jakieś "energy drinki". Przydają się w sytuacjach kryzysowych po wielu godzinach jazdy. 
Makaron z dodatkami - trochę przypomina jedzenie samolotowe, nie da się go zjeść zbyt dużo i skład wygląda nie do końca zdrowo ;), ale jest całkiem smaczny 

Kurczak z ryżem i pomidorami - całkiem przyzwoity
Od biedy zawsze możesz zjeść ziemniaki ;)

WODA
  1. ZAWSZE woź ze sobą co najmniej zgrzewkę butelkowanej wody. Chroń ją przed słońcem i wysoką temperaturą. 
  2. Możesz pomyśleć o zakupie turystycznej lodówki i późniejszej odsprzedaży.

ZAKUPY
  1. Wszystkie ceny są podane bez podatku, więc zawsze zapłacisz więcej niż wskazują na to ceny na etykietach
ELEKTRONIKA
  1. Pamiętaj o zabraniu przejściówek do amerykańskich gniazdek (lub jednej przejściówki i rozgałęźnika)
  2. Sprawdź, czy urządzenia elektryczne, które zabierasz (np. suszarka do włosów, grzałka) na pewno działa na napięciu 110 V (ładowarki do telefonów i laptopów raczej zawsze działają, chodzi raczej o prostsze urządzenia)
  3. Zainwestuj w ładowarkę samochodową i power bank do swojej elektroniki, czyli smartfonów, aparatów fotograficznych czy tabletów :)

PIENIĄDZE
  1. Zawsze miej przy sobie gotówkę na 3 dni i drugą kartę kredytową/debetową na wypadek, gdyby coś złego działo się z kartą (blokada. zgubienie, etc.)
  2. Zbieraj dwudziestopięciocetówki (quartery). Wiem, że są diabelnie ciężkie, ale będziesz potrzebować ich do wszystkiego - w szczególności prania, suszenia i mycia samochodu. Najlepiej od razu kup cały rulon w jakimś banku albo np. kasynie w Vegas 
Najważniejsza moneta w USA :)
Źródło obrazka - Wikipedia



PORANNE WSTAWANIE
  1. Najlepiej wstawać wcześnie rano i nie jeździć po zmroku. Sama podróż samochodzem jest ogromną przyjemnością i dużo się traci, jadąc po ciemku. Jeśli nawet jesteś śpiochem, warto się poświęcić :)



Szerokiej drogi!

czwartek, 17 marca 2016

Przepisy drogowe w USA

Ten post nie jest kompendium przepisów drogowych i nie wyjaśni Ci wszystkiego. Zawarłam w nim te zasady ruchu, które były dla mnie nowe i różniły się od polskich. Pamiętaj o nich, aby uniknąć niespodzianek.

UWAGA - bywają różnice w zasadach ruchu i oznakowaniu między stanami - należy to sprawdzić indywidualnie dla danego miejsca

Zbiór podstawowych zasad możesz znaleźć tu: California driving rules

Autostrada w Kalifornii
GENERALNE ZASADY RUCHU
  • ruch w USA jest prawostronny
  • skrzyżowania równorzędne w USA rządzą się prawem "kto pierwszy ten lepszy". Zazwyczaj mają znak stop z każdej strony (czasem brak znaków). Na początku wydaje się to dziwne i polski kierowca podchodzi do tego nieufnie, ale naprawdę auta przejeżdżają w takiej kolejności, w jakiej zbliżyły się do skrzyżowania. Dzięki temu jest nie tylko kulturalnie, ale i szybko, bo płynność ruchu jest o wiele większa niż przy polskiej zasadzie "prawej strony"
PRĘDKOŚĆ
  • limity prędkości różnią się w poszczególnych stanach i są oznaczone na białych prostokątnych znakach z napisem "SPEED LIMIT".  Najwyższa możliwa prędkość autostradowa to 85 mph (137 km/h). 
  • sznur aut zazwyczaj dodaje do dozwolonej prędkości 5 mil na godzinę i tak jedzie  
  • zawsze przestrzegaj ograniczenia prędkości. Naprawdę nie warto przekraczać limitów. NIGDY i NIGDZIE, My trafiliśmy na policję w nocy na środku pustyni, na pustej prostej drodze, jakieś 2 godziny od najbliższej większej miejscowości, mijając średnio jeden samochód na pół godziny. Całe szczęście nie ulegliśmy wtedy sporej pokusie przyspieszenia, aby szybciej znaleźć się w hotelu i w końcu odpocząć 
  • najlepiej, dla własnej wygody, używaj tempomatu, bo po kilku godzinach jazdy będziesz mieć wrażenie, że jedziesz wolniej niż w rzeczywistości 
  • szczególną ostrożność zachowaj przy szkołach -  obowiązują tam restrykcyjne ograniczenia prędkości (25 mph), a dzieci mają zawsze bezwzględne pierwszeństwo.

ZNAKI DROGOWE

znaki drogowe są w dużej części opisowe, więc należy patrzeć na białe tabliczki (zakaz zawracania to NO U-TURN, a droga jednokierunkowa to ONE WAY).

Znak "droga jednokierunkowa"

ŚWIATŁA
  • światła znajdują się ZA skrzyżowaniem, a nie jak w Polsce przed nim, co uważam za świetne rozwiązanie, które wymusza objęcie wzrokiem całego skrzyżowania, a nie tylko sygnalizatora
Światła znajdują się za skrzyżowaniem
  • sygnalizatory bywają dziwne :). Niektóre z mają po 5, a nie 3 światła, strzałki, kółeczka, jedne migające, inne nie. Po kilku dniach zaczniesz się przyzwyczajać :); zasady obowiązujące w Kalifornii możesz znaleźć tutaj oraz na filmie:

Źródło: California DMV - Rules of the Road #7 - Signal Intersections

  • można skręcać w prawo na czerwonym świetle bez zielonych strzałek (po wcześniejszym zatrzymaniu), chyba że zobaczymy znak  “NO RIGHT TURN ON RED" lub jesteśmy w Nowym Jorku - na początku, nie wiedząc o tym, dziwiliśmy się, że ludzie na nas trąbią :)
  • można skręcać w lewo na czerwonym świetle, jeśli skręcamy w drogę jednokierunkową

OZNAKOWANIE POZIOME,  czyli linie na drogach

Linie na drogach mają kolor żółty lub biały, co trochę komplikuje sprawę w porównaniu z Polską (czy ci Amerykanie naprawdę nie mogli tego zrobić jak my?). Generalnie kolor żółty oddziela pasy o przeciwnych kierunkach, czyli zawsze powinien znajdować się po lewej stronie samochodu (lub po obu jeśli to pas do skrętu w lewo); poniżej kilka wyjaśnień:
  • linie białe pojedyncze ciągłe - oddzielają pasy ruchu biegnące w tym samym kierunku i "zniechęcają" do zmiany - oznacza to, że teoretycznie według przepisów zmiana pasa nie jest zabroniona, ale podobno każdy policjant ma inne zdanie na ten temat i można dostać mandat. Tak więc raczej uznałabym, że co do zasady lepiej ich nie przekraczać (podobno w innych stanach tak właśnie jest). 
  • białe ciągłe linie oznaczają też prawą krawędź jezdni (żeby była lepiej widoczna), której nie można przekraczać, chyba że oznacza pas dla rowerów. Nie znalazłam nigdzie informacji, czy można się zatrzymać na poboczu w takim przypadku, wiec ekspertów proszę o radę w komentarzach :)
Mogę się zatrzymać na poboczu na małą sesję zdjęciową, czy nie? Tu pan w komentarzach twierdzi, że mogę: https://www.quora.com/Can-you-legally-cross-a-solid-white-line-while-driving-in-California
  • na pas dla rowerów można wjechać maksymalnie 60m (200 stóp) przed skrętem w prawo
  • linie żółte pojedyncze ciągłe lub przerywane - oddzielają pasy ruchu biegnące w przeciwnym kierunku oraz (ciągłe) zaznaczają lewą krawędź jezdni. 
  • linie żółte podwójne ciągłe oznaczają zakaz wyprzedzania i zmiany pasów


  • linia żółta podwójna, przerywana z jednej i ciągła z drugiej strony oznacza zakaz wyprzedzania jeśli znajdujemy się po stronie linii ciągłej
  • linie przerywane pozwalają na zmianę pasów i wyprzedzanie
    linia żółta podwójna ciągła oznacza zakaz wyprzedzania, ale w Kalifornii można przez nią skręcić w lewo

    • linia biała przerywana gęsta i "gruba", jeśli znajduje się po lewej stronie, oznacza, że nasz pas będzie zmieniał kierunek lub w inny sposób oddzielał się od drogi (np. zjazd z autostrady)
    • pas na środku jezdni oddzielony podwójnymi przerywanymi żółtymi liniami ma zmienny kierunek ruchu, np. o różnych porach dnia i w godzinach szczytu (określa to dodatkowe oznakowanie, przestawiane w razie potrzeby)
    • Skręcając w lewo można często korzystać ze specjalnych pasów do lewoskrętu oddzielonych żółtymi liniami i położonych między pasami ruchu biegnącymi w przeciwnych kierunkach. Należy z nich korzystać, żeby nie blokować ruchu. Jeśli pas jest oddzielony żółtą ciągłą linią od zewnątrz a przerywaną od wewnątrz oznacza to, że nie można go używać do wyprzedzania, ale można przekroczyć ciągłą linię i użyć go do skrętu w lewo.

    Po środku pas do skrętu w lewo
    • W Kalifornii można skręcać w lewo przez linie ciągłe żółte (również podwójne) - nie maluje się specjalnych przerywanych fragmentów. Nie wiem jak to wygląda w innych stanach, ale sądząc po wpisach na forach, sami Amerykanie nie mogą się połapać.
    • czasem zamiast linii napotkasz punkciki (botts' dots). Różnią się od kocich oczek tym, że nie są odblaskowe
    Botts' dots w Las Vegas

    PARKOWANIE

    Polecam na początek krótki film o parkowaniu:

    Źródło: California DMV - Rules of the Road #11 - Parking



    A oto kilka najważniejszych zasad:
    • należy parkować zawsze w kierunku ruchu i stosować się do znaków zakazujących parkowania
    • parkując pod górę należy koła wykręcić w stronę od krawężnika, a z góry - do krawężnika (tak, za to można dostać mandat)
    • nie wolno parkować w pobliżu hydrantu
    • nie wolno parkować przy krawężnikach pomalowanych na czerwono
    Czerwony krawężnik oznaczający zakaz parkowania
    • żółty krawężnik to parking w określonych porach dnia dla komercyjnych samochodów, na przykład żeby wysadzić pasażerów lub rozładować towar,
    • zielony krawężnik - krótkoterminowy parking (od kilku do kilkudziesięciu minut, co regulują znaki)
    • biały krawężnik oznacza, że można się zatrzymać na chwilę,  żeby kogoś wysadzić, zabrać, lub wrzucić list do skrzynki,
    • niebieski krawężnik to parking dla niepełnosprawnych
    (też nie rozumiem, dlaczego jest to tak skomplikowane; miasta wychodzą chyba z założenia, że w USA jest wystarczająco dużo parkingów i parkowanie na ulicach powinno być ograniczone ;)

    KILKA PRAKTYCZNYCH PORAD NA KONIEC:
    • drogi w USA są zazwyczaj bardzo dobrze oznakowane i poruszanie się po nich jest łatwe. W dużych miastach, jak złożone z samych autostrad LA, polecam jednak korzystanie z GPS :)
    • korzystanie z GPS pozwoli nie przegapić zjazdu z autostrady, co jest o tyle ważne, że kolejny znajduje się zazwyczaj za jakieś 20 mil :) Kiedy mamy do pokonania 10 pasów, warto dowiedzieć się od komputera, kiedy trzymać się prawej lub lewej strony :)
    • świetny wynalazek to Car Pool (HOV) lane - pas po lewej stronie drogi oznaczony symbolem rombu, który często pozwala ominąć korek, przy czym warunkiem jest obecność dwóch (czasami trzech) osób w środku auta
    Car pool lane
    • nie stresuj się ilością pasów do pokonania, Amerykanie jeżdżą kulturalnie i jeśli kilka sekund przed zmianą pasa włączysz kierunkowskaz, 90% kierowców ładnie wpuści Cię przed siebie
    • na autostradach jest obowiązek ułatwiania wjazdu dla włączającego się ruchu; dlatego wjazdy i zjazdy z autostrady na ogół odbywają się bardzo płynnie, mimo mnogości pasów ruchu z obu stron
    • samochody w USA mają kierunkowskazy w różnych kolorach (na przykład czerwone, jak światła stopu), więc trzeba na to uważać,
    • Amerykanie nie zwalniają na zakrętach - na  początku to szokuje, bo wszystkich równo lekko wyrzuca na zewnętrzną, ale po prostu trzeba jechać tak, jak oni
    • uważaj, aby przez przypadek nie wjeżdżać na płatne drogi, chyba że świadomie się na to decydujesz. W wypożyczanych samochodach często znajdują się urządzenia, które zliczają opłaty. Jeśli chcesz z nich korzystać, musisz je włączyć. Rozliczenie opłat następuje przy oddawaniu samochodu.
    • irytującą rzeczą przy naszej podróży był fakt, że wielu kierowców zapominało, bądź celowo nie wyłączało długich świateł przy mijaniu w nocy - trzeba niestety stosować środki przymusu :)
    • autostop jest nielegalny (nie wiem czy we wszystkich stanach, ale lepiej nie ryzykować, a przynajmniej sprawdzić wcześniej lokalne przepisy
    • w terenach górzystych nie należy się stresować brakiem możliwości wyprzedzania na wąskiej drodze. Amerykanie o tym pomyśleli i co jakiś czas wybudowali specjalne pasy do wyprzedzania, o których wcześniej informują odpowiednie znaki.

    poniedziałek, 14 marca 2016

    Jak przygotować podróż do USA - poradnik krok po kroku - część 3: noclegi i ubezpieczenie

    Ten post jest trzecią częścią poradnika w pigułce, który krok po kroku opisuje, jak przygotować i zaplanować podróż do USA.

    Poprzednie części znajdziesz tutaj:
    Poradnik część 1.
    Poradnik część 2.

    Jeśli jesteś ciekaw/a, na co uważać już w trakcie podróży, zajrzyj tu:
    O czym pamiętać podróżując po USA?
    ***********************************************************

    11. Zaplanuj i w miarę możliwości wstępnie zarezerwuj noclegi

    Łóżko w hotelu jest podstawowym marzeniem po ciężkim i długim dniu. Na zdjęciu hotel San Simeon Lodge w San Simeon. 
    Jeśli zależy Ci na dużych oszczędnościach, swobodzie wyboru lokalizacji i większym spokoju podczas podróży, zarezerwuj wszystkie, a przynajmniej większość noclegów z dużym wyprzedzeniem. Mimo wyższych cen polecam rezerwacje z opcją odwołania (chyba że jesteście całkowicie pewni miejsca i terminu). Czasem trzeba zmodyfikować plan podróży już w jej trakcie i dobrze wtedy mieć jakieś pole manewru. 

    Noclegi z powodzeniem można też rezerwować na bieżąco, już na miejscu, co pozwala na większą elastyczność i dostosowanie np. do pogody, ale też pozostawia trochę niepewności i zwiększa ryzyko wyższych cen. Z jednej strony hotele w ostatniej chwili często obniżają ceny, z drugiej strony przy dużym obłożeniu można mieć kłopot ze znalezieniem taniego lokum. Wszystko zależy od czasu i miejsca. Z naszego doświadczenia wynika, że względnie tanie noclegi są dostępne z dnia na dzień, choć trzeba uważać w intensywnych turystycznie okresach, czyli na przykład podczas wiosennych ferii (spring break). Zdecydowanie polecam wcześniejszą rezerwację w dużych miastach (LA, San Francisco etc.) i niektórych parkach, jeżeli zależy nam na noclegu w samym parku. Tu zalecane jest nawet kilkumiesięczne wyprzedzenie :) W przeciwnym wypadku możemy zostać zaskoczeni wysokimi cenami. Warto też zabookować hotele na pierwszy tydzień pobytu, żeby oszczędzić sobie zachodu na samym początku podróży i zorientować się na spokojnie, co i jak :)

    My mieszkaliśmy wyłącznie w hotelach i motelach. Przy rezerwacjach w USA korzystaliśmy z booking.com i byliśmy z tego zadowoleni. Dwa razy zdarzyło mi się co prawda, że hotel pobrał za dużą opłatę, ale po zgłoszeniu sprawy do booking.com dostawałam szybki zwrot. Zawsze warto oczywiście sprawdzić cenę bezpośrednio na stronie hotelu i wybrać korzystniejszą opcję.

    Booking.com


    Przy zamawianiu hotelu należy zwrócić uwagę na: 
    - opinie o hotelu i ocenę - w USA przyzwoite warunki mieliśmy w hotelach i motelach z oceną na booking.com powyżej 7.5, a dobre w tych z oceną powyżej 8.0. Hotele z ocenami 6.0-7.5 zamawiasz na własne ryzyko - różnie z tym bywa, choć czasem nie ma wyboru i taki zamówić trzeba 
    - lokalizację (bezwzględnie bezpieczeństwo okolicy, bliskość autostrady i torów kolejowych, jeśli zależy nam na ciszy)
    - możliwość odwołania rezerwacji, 
    - godziny urzędowania recepcji - zazwyczaj są one całodobowe, ale warto się upewnić,
    - warunki pobytu w hotelu, na przykład godzinę policyjną (curfew), czyli godzinę, po której hotel jest zamykany na klucz i nie wpuszcza nikogo (w tym nas)
    - dodatki do ceny hotelu, czyli podatki (w USA wszystkie ceny podane są bez podatku), opłata za sprzątanie itp. 
    - obecność mikrofalówki - jeśli chcesz się tanio żywić podczas podróży, zadbaj by Twój hotel posiadał kuchenkę mikrofalową, 
    - obecność pralni - przynajmniej raz na kilka dni trzeba będzie zrobić pranie, więc dobrze jeśli pralnia jest na miejscu - naprawdę nie warto męczyć się z praniem ręcznym (i trzeba jakoś wysuszyć ubrania do rana).

    Kuchenka mikrofalowa przydaje się w podróży. Telewizor niekoniecznie, ale warto posłuchać wieczorem lokalnych wiadomości i prognozy pogody
    Można również spać w namiotach na kempingach, na przykład w parkach narodowych. Na pewno nie ma nic piękniejszego niż oglądanie gwiazd na pustyni czy w górach. W Joshua Tree ludzie spali nawet w samochodach, przyczepy czy namioty nie były koniecznością. Nie orientuję się niestety, z jakim wyprzedzeniem należy rezerwować sobie miejsce na takim kempingu. Na pewno jednak trzeba się do tego przygotować i poczytać regulaminy. Park Joshua Tree wymaga na przykład określonej ilości wody, którą musi przywieźć ze sobą każda osoba nocująca na kempingu. 

    12. Podlicz wydatki i porównaj do swoich możliwości

    Kiedy wstępnie zarezerwujesz samochód i noclegi, podlicz wszystkie planowane wydatki, dodaj 10-15% i porównaj ze swoim zaplanowanym budżetem.

    13.  Za dużo? Powtórz punkty 8-11

    12. Ubezpiecz się

    W przypadku wycieczki do USA, to niezwykle WAŻNE. Nie bez przyczyny w większości amerykańskich filmów poruszane są kwestie ubezpieczeniowe.

    Ubezpieczenie podróżne w tym przypadku musi więc być solidne. Co to znaczy? Że suma ubezpieczenia na koszty leczenia oraz suma ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej muszą być jak najwyższe. Koszty leczenia w Stanach są jak wiadomo horrendalne, więc byle choroba może nas zadłużyć do końca życia. Podobnie źle może skończyć się dla nas pozew o byle co, jeśli ktoś poczuje się przez nas pokrzywdzony. Tak więc na ubezpieczenie nie warto żałować pieniędzy.

    Warto porównać kilka ofert różnych towarzystw ubezpieczeniowych pod kątem cen, zakresu, sum ubezpieczenia oraz różnorakich wyłączeń (np. bagaż, sprzęt fotograficzny itd.). Zajmuje to trochę czasu, ale moim zdaniem jest konieczne.

    My podczas naszej podróży mieliśmy wykupione ubezpieczenie Travel Guard wariant złoty/świat, ze składką ok 500 zł na osobę. Suma ubezpieczenia wynosiła 200 000 euro za koszty leczenia oraz odpowiedzialność cywilną za szkody na osobie oraz 10 000 euro za szkody na mieniu. Należy również pamiętać, że OC nie obejmuje szkód wyrządzonych przy prowadzeniu pojazdu, dlatego tak ważne są ubezpieczenia przy wypożyczaniu auta. 

    13. Przygotuj bardziej szczegółowy plan zwiedzania dla każdego miejsca osobno

    Osobiście uważam, że spontaniczne zwiedzanie sprawia najwięcej frajdy i pozwala odkryć magiczne miejsca, o których nie piszą przewodniki. Jakiś plan trzeba jednak mieć, żeby później nie żałować pominięcia jakiejś znanej atrakcji oraz aby rozsądnie zaplanować sobie czas lub obszar zwiedzania. Szczególnie jeśli tego czasu mamy niewiele.

    Na Vegas  przeznacz przynajmniej dwie noce i dzień pomiędzy nimi zaplanuj na relaks
    Plan ma nam dać ogólne wyobrażenie, co i gdzie jesteśmy w stanie zobaczyć w danym czasie oraz do której godziny musimy wyjechać z danego miejsca (na przykład przed zmrokiem). Może też określić miejsca, które planujemy odwiedzić (na przykład konkretny szlak w górach, albo dzielnicę w mieście). Plan taki wskazuje jedynie ramy i podlega oczywiście modyfikacjom, czyli w pewnym stopniu zawsze można iść na żywioł :)

    14. Jeśli wybrałeś samochód jako środek transportu na miejscu, poczytaj o przepisach drogowych

    Jazda samochodem jest w Stanach prawdziwą przyjemnością. Amerykanie (choć różni się to między stanami) jeżdżą zazwyczaj pewnie, uprzejmie i spokojnie. Warto przed wyjazdem zapoznać się z różnicami w przepisach drogowych między Polską a USA, a na miejscu kierować się podstawową zasadą - jeśli nie jestem pewien jak jechać, na wszelki wypadek jadę tak, jak wszyscy dookoła.

    15. Spakuj się

    Co warto zabrać (ewentualnie dokupić na miejscu)?
    - ubrania na każdą pogodę, w tym polar/bluzę oraz kurtkę przeciwdeszczową (nawet latem w górach może być zimno).
    - buty trekkingowe, jeśli planujemy piesze wycieczki,
    - latarkę (zawsze się do czegoś przydaje),
    - ładowarkę (power bank) do telefonów i tabletów,
    - ładowarkę samochodową,
    - zapasowe karty/nośnik do gromadzenia zdjęć (jako backup)
    - leki, które bierzemy stale,
    - numery telefonów do banków i ubezpieczyciela zapisane na kartce
    - stopery do uszu, jeśli śpimy w tanich motelach lub namiocie i nie lubimy hałasu :)

    16. Ruszaj w drogę!

    17. Pamiętaj, że plan i tak będziesz wielokrotnie modyfikować, zostaw miejsce na elastyczność! 

    O czym pamiętać w trakcie podróży? Sprawdź tutaj: O czym pamiętać podróżując po USA?

    niedziela, 17 stycznia 2016

    Jak przygotować podróż do USA - poradnik krok po kroku - część 2: wypożyczanie samochodu i planowanie trasy

    Ten post jest drugą częścią poradnika opisującego jak krok po kroku przygotować i zaplanować wycieczkę do USA.

    Część pierwszą poradnika znajdziesz tutaj. Zamieściłam tam informacje o tym, jak rozpocząć przygotowania, zawnioskować o wizę oraz szukać lotów.

    Jeśli chcesz się dowiedzieć, co jest ważne przy planowaniu noclegów oraz jak wybrać odpowiednie ubezpieczenie turystyczne do USA, przeczytaj kolejną, ostatnią część poradnika w pigułce: Poradnik część 3.

    **********************************************************

    9. Zarezerwuj samochód

    Wybór i rezerwacja auta to ważny krok w przygotowaniach. 
    Wypożyczalni samochodów jest w Stanach więcej niż w Polsce Biedronek. Wypożyczyć auto można niemal wszędzie, zarówno w sieciowych wypożyczalniach (Avis, Hertz, Europcar, Alamo, Thrifty, Dollar, etc.), jak i w mniejszych, lokalnych i prywatnych. Wszystko zależy od preferencji i miejsca, w którym auto chcemy odebrać.

    Dla nas, podczas naszej ostatniej podróży na Zachód USA, sieciowa wypożyczalnia była lepsza z kilku powodów. Po pierwsze - miała jasne i przejrzyste zasady wypożyczenia, z którymi można zapoznać się jeszcze w domu i czuć się pewniej. Po drugie - miała oddział na lotnisku. Po trzecie - mieliśmy zniżkę za mile z karty frequent flyer, uzbierane za poprzednie loty, którą mogliśmy w niej zrealizować. 

    Tym razem padło więc na Avis, który oferował najkorzystniejsze dla nas warunki, łącznie ze zniżką za lotnicze "Aviosy". Kilka lat wcześniej wypożyczaliśmy ze znajomymi auto z małej lokalnej wypożyczalni i również byliśmy zadowoleni.

    Lecąc do Los Angeles wybraliśmy wypożyczalnię zlokalizowaną na lotnisku. Co prawda trzeba za tę wygodę dopłacić, ale uznaliśmy że będzie to lepsze rozwiązanie, niż próba dostania się do innego oddziału taksówką (dodatkowy koszt) czy komunikacją publiczną, która w LA praktycznie nie funkcjonuje.

    Wypożyczone w sieciówce auto można oddać w tym samym oddziale wypożyczalni (tańsza opcja) lub w innej wybranej lokalizacji, którą deklaruje się z góry (droższa opcja, ale z kolei odpada nam koszt powrotu). Wybór zależy oczywiście od tego, czy zamierzamy wracać do punktu wyjściowego, czyli w praktyce od tego, czy nasz lot powrotny jest z tego samego lotniska, co lot do Stanów.

    Auto warto rezerwować dużo wcześniej i co jakiś czas ponownie przeglądać oferty, ponieważ w większości przypadków rezerwację można odwołać bez dodatkowych kosztów i utworzyć nową, z niższą ceną.

    Jakie auto wybrać? To zależy od liczby osób i poziomu wygody, jaki chcemy mieć podczas podróży. Warto moim zdaniem wybrać auto z wyższym zawieszeniem (można parkować na nierównych miejscach i wjeżdżać na krawężniki bez obaw), z pojemnym bagażnikiem (wozimy ze sobą bagaże) oraz koniecznie z dobrą klimatyzacją (przydaje się szczególnie na pustyni ;). Kwestia spalania oczywiście jest nie bez znaczenia, ale w USA ceny paliwa są o wiele niższe niż w Europie, więc można trochę zaszaleć.

    Wiosną temperatury w Dolinie Śmierci są jeszcze bardzo przyjemne. Jeśli wybierasz się tam latem, zadbaj o klimatyzację i zapas wody. 
    Praktycznie wszystkie wypożyczane auta mają automatyczne skrzynie biegów, nie wspominając o tak standardowych rzeczach jak tempomat. Jeśli nigdy nie jeździłeś "automatem", nie przejmuj się - bardzo łatwo się do tego przyzwyczaić :)

    Dobry wybór auta jest ważny, bo samochód przez kilka tygodni ma być Twoim domem, w którym trzymasz wszystkie swoje rzeczy i w którym masz się dobrze czuć. Małe, ekonomiczne auta są oczywiście tańsze i dla dwóch osób zapewne będą wystarczające, choć może nie najwygodniejsze. My postawiliśmy na nieco droższą opcję - wybraliśmy sobie średniej klasy SUV-a - po pierwsze dlatego, że im przestronniej tym wygodniej, po drugie - uznaliśmy, że fajnie byłoby przejechać się ciekawym autem, którego raczej by się nie kupiło (przynajmniej w danym momencie). Nie był to zatem najtańszy wariant, ale potrzeba komfortu i frajdy z wakacji zwyciężyła - w końcu jeśli już decydujemy się na road trip, to niech on będzie wygodny i trochę z rozmachem. I tak naszym wybrankiem został Ford Escape z grupy F.

    Podróż samochodem po Stanach pozwala podziwiać zza szyby przepiękne krajobrazy
    SUVy nie mają zbyt przestronnych zamykanych bagażników i nie w każdym modelu znajduje się klapa wierzchnia, co może wydawać się minusem, ponieważ Twoje bagaże pozostają "na widoku". Do naszego bagażnika mieściły się dokładnie dwie spore walizki oraz niewielkie plastikowe pudełko, o którym więcej w następnym poście. Poradziliśmy sobie z tym jednak kładąc szary ręcznik na płasko rozłożonych walizkach, które wypełniały akurat całą szerokość bagażnika. Wyglądał z odległości jak półka i przynajmniej z daleka nie kusił swoim widokiem. Sposób był chyba skuteczny, ponieważ bagaże wróciły z nami do Polski w całości :)

    Przed wypożyczeniem warto zapisać się do klubu lojalnościowego danej wypożyczalni (w przypadku AVISa jest to Avis Preferred). Dostaniesz kartę lojalnościową, która pozwoli Ci skorzystać z paru udogodnień (np. zniżki za zebrane punkty, specjalne promocje). Dla nas największą zaletą było dodanie do wypożyczenia dodatkowego ubezpieczenia oraz możliwość ominięcia kolejki. Z kartą można było zostać obsłużonym szybciej. Cała operacja wypożyczenia auta zajęła nam dzięki temu zaledwie 5 minut, a kluczyki czekały w stacyjce.

    Okazało się ponadto, że pani z obsługi "upgradowała" nam samochód do wyższej i droższej klasy. Oczywiście w tej samej cenie. I tak, ku naszemu zaskoczeniu na parkingu znaleźliśmy nowiutkiego i pięknego Forda Edga, który okazał się rewelacyjnym autem na dłuższą podróż. Jako wypożyczalniowe żółtodzioby zastanawialiśmy się przez chwilę, stojąc na parkingu, czy to na pewno właściwe auto :) Nie wiem od czego zależy możliwość upgrade'u, być może to kwestia naszego późnego przyjazdu (po 18) i niedostępności wybranego modelu, a być może jakiś element polityki firmy. W każdym razie ze słyszenia wiem, że upgrade'y zdarzają się wcale nierzadko.

    Nasz Ford Edge
    Cena wypożyczenia zależy nie tylko od klasy auta, ale i różnych dodatkowych elementów. Jednym z nich jest bardzo ważna rzecz, czyli UBEZPIECZENIE. Przy wypożyczaniu auta należy zawsze sprawdzić, jakie ubezpieczenie jest ujęte w cenie. Poszczególne rodzaje ubezpieczeń oznaczone są tajemniczymi skrótami, o czym więcej za chwilę.

    Auto zawsze posiada ubezpieczenie OC (w naszym przypadku na sumę 1 mln USD). Warto zwrócić uwagę na kwotę i zakres tej polisy, ponieważ ubezpieczenia turystyczne na polskim rynku nigdy nie obejmują odpowiedzialności cywilnej za szkody spowodowane prowadzeniem pojazdu. Ubezpieczenie OC jest raczej standardowe, więc chyba nie trzeba tu za dużo kombinować, ale można zwiększyć jego sumę wykupując ALI  (Additional Liability Insurance) (my akurat dostaliśmy tę opcję w pakiecie z kartą lojalnościową - ale uwaga! - warunki mogą być teraz zupełnie inne, i dlatego niestety musisz przebrnąć przez wszystkie REGULAMINY, drobne druczki i inne szczegóły oferty).

    Na pewno warto dokupić ubezpieczenia od szkód (CDW - Collision Damage Waiver i LDW - Loss Damage Waiver), które znacznie ograniczą rozmiar potencjalnych kłopotów, jeśli auto zniszczymy lub zostanie nam skradzione/zniszczone np. przez wandali. Jeśli mamy dobre ubezpieczenie turystyczne, pozostałe ubezpieczenia są moim zdaniem opcjonalne.

    Do ceny wypożyczenia auta należy więc zawsze doliczyć cenę dodatkowych ubezpieczeń. Warto przy tym pamiętać, że cena ubezpieczenia zależy od wieku kierowcy, więc jeśli masz mniej niż 25 lat, przygotuj się na wyższy wydatek.

    Trzeba też zwrócić uwagę, czy w cenie wypożyczenia ujęte są nielimitowane mile. Czasem zdarza się, że cena obejmuje określony przebyty dystans lub obszar geograficzny, a przekroczenie wskazanego limitu jest dodatkowo płatne. Upewnij się ponadto, czy możesz bez ograniczeń przekraczać granice stanów.

    Dodatkowi kierowcy (poza tymi ujętymi w warunkach standardowego wypożyczenia - znowu trzeba to doczytać dla konkretnej wypożyczalni) również dopisywani są za dodatkową opłatą.

    Dodatkowo płatny GPS z wypożyczalni nie jest konieczny, jego cena jest wysoka, a można poradzić sobie w o wiele prostszy i równie skuteczny sposób, o czym więcej w kolejnym poście.

    Pamiętaj, że do wypożyczenia auta potrzebna Ci będzie karta kredytowa. Wypożyczalnie zazwyczaj od razu po wypożyczeniu blokują środki, więc musisz się na to przygotować i mieć dodatkowy limit na inne wydatki.

    O czym jeszcze warto pamiętać? Praktycznie żadna wypożyczalnia nie pozwala w swoim regulaminie na zjeżdżanie z utwardzonej drogi (paved road). Jeśli więc przebije Ci się opona gdzieś na uboczu (choćby 100 metrów od głównej drogi), twoje ubezpieczenie raczej nie zadziała. Przy amerykańskich kosztach nie warto więc chyba ryzykować, choć trasy w parkach kuszą, oj kuszą...

    Podsumowując, jeśli nie chcesz przepłacić i ponieść dodatkowych kosztów na miejscu, zwróć uwagę na warunki, jakie wypożyczalnia oferuje, jeśli chodzi o:

    - cenę samochodu
    - ujęte w cenie ubezpieczenia
    - koszty dodatkowych ubezpieczeń
    - wiek kierowców
    - liczbę dozwolonych kierowców w cenie
    - limity mil, ograniczenia geograficzne itp.

    Pamiętaj! Dokładnie czytaj warunki ubezpieczeń, które różnią się nie tylko między różnymi wypożyczalniami, ale i w ramach tej samej sieci między stanami.

    10. Zaplanuj trasę przejazdu

    Jeśli wybierzesz już miejsca, które chcesz odwiedzić, znajdź najbardziej optymalną dla siebie trasę połączeń między nimi. Zaplanuj ją tak, aby przebiegała przez najciekawsze miejsca i jednocześnie ograniczała odległości i czas dojazdu między poszczególnymi punktami. Zapewne wyjdzie Ci coś w rodzaju pętli lub krzywej linii, jeśli nie wracasz do punktu wyjściowego :)

    Czasy dojazdu, które podaje Google mniej więcej zgadzają się z rzeczywistością, więc spokojnie możesz korzystać w celach obliczeniowych z googlowych map. Stwórz kalendarz podróży, uwzględniając czas dojazdu, i sprawdź ile czasu będziesz miał na zwiedzanie poszczególnych miejsc. Dzięki temu będziesz mógł zmienić kolejność odwiedzanych miejsc lub czas pobytu tak, aby jak najwięcej zobaczyć.

    Fragment naszego roboczego planu podróży, który był dość intensywny i który dziś, bogatsi o doświadczenia, rozplanowalibyśmy nieco luźniej, rezygnując z LA i zamieniając je na coś o wiele bardziej relaksującego :)
    O czym trzeba pamiętać?

    - sprawdź godziny wschodów i zachodów słońca - dzięki temu ocenisz ile czasu masz na zwiedzanie (przynajmniej parków, w miastach można oczywiście szaleć do woli).

    - pierwsze trzy dni zaplanuj spokojnie i relaksująco - jest duże prawdopodobieństwo, że będziesz walczyć z jet lagiem. My przez pierwsze 3 dni budziliśmy się o 5 rano i nie wiedzieliśmy co ze sobą zrobić. Pierwszego dnia o 7 rano byliśmy już więc na pustej o tej godzinie Venice Beach, po drodze zahaczywszy jeszcze o wypożyczalnię aut w celu doprecyzowania pewnych kwestii :) Za to po południu odzywało się spore zmęczenie i nie do końca ogarnialiśmy, co się działo :).

    - jeśli zamierzasz zwiedzić dużą liczbę miejsc i często się przemieszczać (wersja "road trip", czyli ciągle w drodze), co 3-4 dni zaplanuj dłuższy postój w jednym miejscu, czyli czas na odpoczynek. Wierz mi, będziesz go potrzebować :)  Tak naprawdę, żeby prawdziwie poczuć miejscowy klimat, trzeba by w każdym miejscu spędzić minimum kilka dni, co zazwyczaj nie jest możliwe. 

    - nie planuj zbyt długich tras do przebycia w ciągu jednego dnia, szczególnie w nocy. Uwzględnij zmęczenie, nieplanowane przystanki itp. Im więcej w grupie kierowców, tym wszyscy mniej zmęczeni, więc możesz mniej przejmować się długimi dojazdami.

    Poradnik część 1
    Poradnik część 3

    czwartek, 14 stycznia 2016

    Jak przygotować podróż do USA - poradnik w pigułce część 1: wiza i planowanie budżetu

    W tym poście znajdziesz kilka praktycznych porad, jak przygotować się do wycieczki do USA, którą organizujemy samodzielnie, bez pomocy biura podróży. Lista powstała na bazie naszych doświadczeń i jest opracowana dla niskobudżetowej wycieczki objazdowej. Zamieszczam tu porady moim zdaniem pomocne dla osób, które nigdy wcześniej nie były w USA i nie planowały samodzielnie wyjazdu, więc "weteranów" upraszam o pominięcie oczywistych dla nich fragmentów :)

    Jeśli zatem planujesz wyjazd do Stanów w najbliższym roku, mam nadzieję, że Ci w tym pomogę :)

    W pierwszej części poradnika zamieściłam ogólne informacje o tym, jak rozpocząć planowanie wycieczki, zawnioskować o wizę czy szukać lotów. 

    Jeśli chcesz się dowiedzieć, jak wypożyczyć samochód i na co zwracać uwagę oraz jak optymalnie
    zaplanować trasę podróży, przeczytaj drugą część poradnika: Poradnik część 2.

    Informacje o tym jak zorganizować dach nad głową, dlaczego bardzo ważne jest ubezpieczenie turystyczne oraz jak wybrać to odpowiednie znajdziesz tu: Poradnik część 3.

    Rozpocznijmy zatem przygotowania do naszej wyprawy:

    1. Wybierz cel podróży

    O tym jakie kryteria warto wziąć pod uwagę, aby wybrać cel podróży, pisałam w poście "Dobrze wyceluj". W kolejnych postach przedstawiłam też sporo miejsc, które zwiedziliśmy razem z Ukochanym:

    Los Angeles, San Diego, Joshua Tree NP, Grand Canyon NP, Page i Lake Powell, Bryce Canyon NP, Zion NP, Las Vegas, Death Valley NP, Sequoia NP (gdzie ostatecznie nie udało nam się wjechać), Yosemite NP, San Francisco oraz trasę z San Francisco do LA i Big Sur.

    Opisałam tam nasze wrażenia z podróży i podzieliłam się naszymi doświadczeniami oraz obserwacjami.

    Oczywiście na zachodzie USA jest mnóstwo innych wspaniałych miejsc, które warto zobaczyć, a które nie zmieściły się w naszym trzytygodniowym planie wycieczki. O niektórych z nich wspominam w postach opisujących nasze obserwacje dotyczące stanów, przez które przejeżdżaliśmy: Californii, Arizony, Utah i Nevady.

    2. Wybierz towarzystwo 

    Wbrew pozorom, liczba osób, które z nami pojadą, i ich preferencje dotyczące sposobów spędzania wolnego czasu, mają ogromne znaczenie przy planowaniu logistyki.

    Wyjazd we dwoje jest zawsze rewelacyjny 
    W przypadku dłuższego pobytu w jednym miejscu liczba osób, które z nami wyjeżdżają nie ma większego znaczenia. Każdy może organizować sobie czas na własną rękę. Przy wycieczce objazdowej, czyli road tripie, polecam jednak wyjazdy w małych grupach, maksymalnie 4 -osobowych, a najlepiej we dwoje lub troje. Powody są dwa - im mniej osób, tym łatwiej się dogadać co do przebiegu wycieczki (co oznacza mnie sporów i tym samym mniej nerwów, a to - wierzcie mi - zdarza się nawet najbardziej zgodnym i ugodowym na co dzień grupom znajomych) oraz łatwiej się zebrać każdego ranka do wyjazdu.

    Plusem jazdy we dwójkę, co sami przetestowaliśmy, jest niewątpliwie wygoda i bardzo duża elastyczność. Minusem niestety koszt podróży (samochodu, paliwa, hotelu), który rozkłada się tylko na 2 osoby.

    Cztery osoby w średniej wielkości aucie będą jeszcze w stanie w miarę sprawnie się przemieszczać, ale z bagażami może być już nieco ciasno i niewygodnie. Jeśli więc podróżujesz z dziećmi lub grupką znajomych, przemyśl, czy nie wypożyczyć większego auta.

    A co jeśli planujesz wyjazd z dziećmi? Podróż po Stanach z dzieckiem jest jak sądzę samą przyjemnością (choć sami nie sprawdzaliśmy ;). Mój wniosek opiera się na obserwacjach, które potwierdzają, że infrastruktura drogowa i hotelowa jest bardzo dobra i powinna znakomicie ułatwiać życie rodzicom. 

    Jeśli znajdziesz już osoby chętne do wyjazdu, omów z nimi wcześniej wstępny plan wycieczki, żeby uniknąć stresu na miejscu i żeby każdy był zadowolony. To dość droga wycieczka, więc nikt nie chce spędzać czasu na rzeczach, które nie są dla niego przyjemne i dają poczucie marnowania czasu. Oczywiście trasa zawsze jest jakimś kompromisem, chodzi mi o unikanie ekstremalnych różnic dotyczących celu podróży. Nie polecam na przykład mieszania osób, których głównym celem jest shopping w każdym napotkanym outlecie, z osobami, które nienawidzą zakupów i chcą się skupić na doświadczaniu piękna krajobrazu oraz kultury kraju. To po prostu nie działa :) 

    3. Zdobądź wizę

    Oczywiście jeśli jeszcze jej nie masz. 

    Poczekaj z zakupem biletów i nie podejmuj żadnych zobowiązań finansowych dopóki nie otrzymasz wizy. Co prawda mało znam przypadków odrzucenia wniosku, ale zawsze lepiej dmuchać na zimne i uniknąć utopienia kosztów.

    Jeśli chcesz podróżować po USA jako turysta, potrzebujesz wizy turystycznej kategorii B1/B2. Obecnie wniosek wizowy wypełnia się online. 

    Więcej informacji znajduje się na stronie ambasady USA:

    Wniosek aplikacyjny można znaleźć tu:

    Nie wiem czy we wniosku zaszły jakieś zmiany od czasu, gdy ja go wypełniałam, ale jego konstrukcja jest raczej prosta. Znajduje się w nim niestety kilka pytań, które mogą sprawić kłopot, na przykład adres pobytu w USA czy dane osoby z USA, która potwierdzi naszą tożsamość. Ja podawałam dane koleżanki, więc polecam dowiedzieć się w ambasadzie, jak można wypełnić te pola (może chodzi po prostu o adres pierwszego hotelu?)

    Cała przyjemność składania wniosku kosztuje 160$. Jest to opłata za rozpatrzenie wniosku, nie za wizę, więc jest kosztem utopionym, niezależnie od tego, czy wizę otrzymamy czy nie. 

    Więcej informacji na temat opłat:

    Uwaga! Ważne jest, aby zrobić do wizy odpowiednie zdjęcie i aby wniosek nie został odrzucony z powodu wadliwej fotografii. 

    Wytyczne dotyczące zdjęć znajdują się tutaj:

    Wiem, że wygląda to na bardzo skomplikowaną procedurę, ale przeciętny fotograf, zwłaszcza w większym mieście, powinien wiedzieć, o co chodzi. 

    Po złożeniu wniosku otrzymasz potwierdzenie, które musisz zachować i wydrukować. Następnie będziesz musiał/a umówić się na rozmowę w ambasadzie w Warszawie lub konsulacie w Krakowie. Ważne jest, żeby zabrać ze sobą wymagane dokumenty:

    Do ambasady warto wybrać się bez nadmiaru elektroniki i metalowych przedmiotów, ponieważ wszystko (szczególnie telefony) trzeba zostawić w recepcji. Na miejscu będziesz prawdopodobnie czekać z numerkiem w dłuższej kolejce i porozmawiasz z konsulem, który zada Ci kilka pytań. Rozmowa jest raczej przyjemna i nie ma się czego bać, chyba że pół twojej rodziny wyjechało do Stanów nielegalnie :) Ja akurat nie znam osoby, która dostała decyzję odmowną. Jedyne, co zaskoczyło mnie podczas rozmowy, to pytanie pani w okienku, która przeglądała mój puściutki paszport, czy byłam kiedykolwiek za granicą. Była chyba zdziwiona, że przejeździłam niemal całą Europę i nie mam żadnej pieczątki, co pewnie wynikało z niewiedzy. 

    Kiedy dostaniesz już swój upragniony dokument wklejony do paszportu, strzeż go jak oka w głowie. Wiza to nie prawo, a kawałek papieru, więc jeśli się zniszczy (pogniecie, przetrze, spali, zaleje...), nie dostaniesz duplikatu i będzie Cię to kosztowało kolejne 160 $. 

    Wiza oczywiście nie gwarantuje wjazdu do USA, gdyż jest tylko promesą. Ale oczywiście, jeśli na granicy zachowa się zimną krew i odpowie szczerze na wszystkie pytania (a niektórzy celnicy potrafią być niestety bardzo nieprzyjemni), z wjazdem nie powinno być problemu. Ja w większości przypadków (poza LA, gdzie celnik podszedł do mnie raczej pogardliwie i z góry ze względu na narodowość) miałam bardzo pozytywne doświadczenia z przejściem granicznym :) 

    4. Przejrzyj tanie loty, wybierz dogodny termin wyjazdu

    Lot można kupić naprawdę tanio
    Warto szukać okazji dużo wcześniej, choć loty last minute też są w dobrych cenach. Z Warszawy do Nowego Jorku często można znaleźć połączenia za 1500 zł, a na Zachód USA nawet za 1800-2000. My kupiliśmy bilety do Los Angeles za 2300 zł, co było bardzo dobrą ceną, choć kilka dni wcześniej były jeszcze tańsze. Wszystko jest oczywiście kwestią kompromisu pomiędzy ceną a preferowanym terminem wyjazdu. Im bardziej jesteśmy elastyczni pod kątem terminu, tym większa szansa na niską cenę przelotu. Jeśli czas jest z góry ustalony, im wcześniej kupimy bilety, tym lepiej. Z moich obserwacji wynika, że najwięcej promocji pojawia się w styczniu. Po prostu przeglądaj oferty lub porozmawiaj z kimś, kto zna się na wyszukiwaniu tanich lotów lub śledź oferty i zniżki, także w normalnych rejsowych liniach. Nasze ostatnie loty do USA odbyliśmy na pokładzie samolotów British Airways oraz Lufthansy, które w tamtym czasie oferowały bardzo korzystne ceny.

    Nie jestem wielkim ekspertem w wyszukiwaniu lotów za złotówkę, ale zazwyczaj udaje mi się trafić na ciekawe oferty i latać dość tanio. Aby znaleźć tanie bilety, śledzę na Facebooku popularne serwisy jak Fly4free czy Loter.pl, przeczesuję informacje biur podróży o przelotach czarterowych (choć w przypadku USA to akurat mniej użyteczne) i korzystam z wyszukiwarki skyscanner.net, gdzie można na przykład odfiltrować ceny dla najtańszego miesiąca w roku. 

    Jeśli chodzi o wybór lotniska docelowego na zachodzie USA, to ogólnie nie polecam lotu do LA mało doświadczonym kierowcom. Po kilkunastu godzinach w samolocie, trzech godzinach spędzonych na odprawie na lotnisku i wypożyczeniu auta, przejechanie przez miasto, które jest ogromną drogową dżunglą z największym ruchem samochodowym w całym USA, może być wyzwaniem. Nawet Amerykanie opowiadali nam, że niektórzy z nich nie wiedzą, jak się tam poruszać.

    Zresztą w ogóle nie polecam lotu do LA, ponieważ ... nie ma tam nic ciekawego :)

    Ale jeśli już tam wylądujesz, przygotuj się na przygodę ze smogiem i betonem oraz przereklamowaną Aleją Gwiazd i wyjedź jak najszybciej na łono natury :)

    Jeśli chodzi o najlepszy termin wyjazdu, to będzie on oczywiście w dużej mierze uzależniony od dostępności tańszych lotów i terminu Twojego urlopu. Warto jednak wcześniej wybrać docelową porę roku, ponieważ jest do dość istotne. 

    Moim zdaniem najlepszym okresem na zwiedzanie południowego zachodu USA, zwłaszcza przy panującej obecnie ogromnej suszy, jest późna wiosna. W górach nie będzie już śniegu, więc macie szansę dostać się do wysoko położonych parków, takich jak Sequoia National Park. Roślinność, również ta pustynna, będzie jednak jeszcze świeża i nie wypalona słońcem, tak jak jesienią. Temperatury na pustyni są wtedy jeszcze znośne i można zwiedzić bardzo wiele miejsc położonych w różnych strefach klimatycznych. 

    5. Zarezerwuj urlop

    To chyba "oczywista oczywistość" :) Kiedy już wybierzesz orientacyjny lub dokładny termin lotu, poproś o urlop lub zaplanuj go sobie jak najwcześniej.

    6. Załóż maksymalny budżet

    Warto to zrobić z kilku powodów. Po pierwsze realne oszacowanie budżetu przygotuje Cię psychicznie na duży wydatek. Po drugie ustalenie limitu pozwoli nie "popłynąć" przy planowaniu. Polecam zająć się tym przed zakupem biletów, żeby nie okazało się, że niedoszacowane koszty nas przerosną. Całkowity koszt 3-tygodniowego road tripu po Kalifornii (gdzie jest dość drogo), przy założeniu, że podróżujemy dwuosobowo, to ok. 8-12 tysięcy złotych* na osobę, w zależności od pory roku i standardu życia, który chcemy utrzymać (rodzaj noclegu, wyżywienie, samochód, bilety wstępu). Wliczam w to przelot, wynajęcie samochodu i podróże, noclegi w hotelach i motelach, wyżywienie, podstawowe bilety wstępu, pamiątki i koszt wizy. Dla większej liczby osób koszty będą niższe. 

    * Jest to wersja wygodnicka i dość bezpieczna ;) Ma tylko pokazać, na co zwrócić uwagę. Student z plecakiem czy coachsurfer zapewne załatwiłby wszystko dużo taniej :) Ogólnie komfort i sposób podróżowania jest sprawą indywidualną i tym samym jego cena również.

    To jest DROGI nocleg (choć akurat ten chyba wart jest swojej ceny) 
    To jest tani nocleg 

    Policz szacunkowe koszty uwzględniając:

    1. Cenę wniosku wizowego (160$)
    2. Bilety na samolot
    3. Koszt wynajęcia samochodu na założony okres ze wszystkimi ubezpieczeniami (o tym więcej w następnych punktach)
    4. Koszt paliwa (biorąc pod uwagę dystans, który zamierzamy przemierzyć + ok. 10-15%, średnie spalanie auta i średni koszt paliwa (do sprawdzenia w sieci - potrafi być drastycznie różny w różnych stanach)
    5. Noclegi (średnio 25-30 $ na osobę za noc w wersji comfort economy ;)
    6. Wyżywienie (30$ na osobę za dzień)
    7. Ubezpieczenie (ok 200-300 zł na osobę)
    8. Bilety wstępu - 80$ na samochód za wstęp do parków plus dodatkowe bilety (ceny można sprawdzić w sieci, można założyć 200 - 300$
    9. Pamiątki i prezenty dla siebie, rodziny i znajomych - ok 100$ - nieskończoność (trudno powiedzieć, zależy od osoby)
    10. Inne (planujesz zakup ubrań? butów? elektroniki? - uwaga na wyprzedaże! :) choć nie wiem czy to w zasadzie jest koszt podróży :)
    11. Dodatkowe wydatki (10-15% sumy wszystkich powyższych). 

    Koszty zawsze licz "z górką". Lepiej potem cieszyć się z oszczędności niż zostać bez grosza w trakcie wyjazdu. 

    UWAGA! Wszystkie ceny w USA podane są bez podatku (odpowiednik naszego VAT), który różni się w zależności od stanu - zwróć na to uwagę przy zakupie droższych dóbr :)

    I pamiętaj - nie próbuj "odkuć się" w Vegas :) (taką złotą radę dał nam pan, którego spotkaliśmy spacerując w Zionie.

    Tyle zostało z naszych 4$

    7. Kup bilet na samolot 

    Dlaczego już teraz? Po pierwsze - im wcześniej, tym taniej, po drugie – nie ma lepszej mobilizacji do planowania wycieczki. Często zbyt długie zastanawianie się powoduje zanik zapału :)

    8. Zdecyduj, jaki wybierzesz środek transportu. I dlaczego samochód ;)

    Jazda samochodem po Stanach to ogromna przyjemność 
    Po USA można poruszać się na wiele sposobów - pociągiem (Amtrak), autobusami, samolotami lub samochodem. 

    Moim zdaniem najtańszy, najwygodniejszy i najprzyjemniejszy sposób na przemieszczanie się to wypożyczenie auta. Oczywiście mam na myśli sytuację, gdy chcemy odwiedzić co najmniej kilka różnych miejsc oddalonych od siebie, a nie na przykład spędzić dwa czy trzy tygodnie w Nowym Jorku - wtedy samochód zdecydowanie odradzam:)

    Co jest takiego wspaniałego w road tripie? Wolność, niezależność, elastyczność, możliwość dostosowania trasy i swobodnego dysponowania czasem. A poza tym niezapomniane widoki, wspaniała atmosfera i przyjemność z jazdy, bo ta w USA daje naprawdę dużo frajdy.

    Tu mała próbka:


    Auto możesz kupić i potem odsprzedać (opcja dobra przy większej liczbie podróżujących i dłuższym czasie podróży) lub wypożyczyć. Niektórzy decydują się też na RV (recretional vehicle), czyli kampery, co również może być dobrym rozwiązaniem.

    O tym, jak wypożyczyć samochód, przeczytasz w kolejnej części poradnika.